ul. Dąbrowszczaków 39, I p.
10-542 Olsztyn (mapa)

Niewiele państw i narodów może w swojej historii pochwalić się jednym wydarzeniem historycznym, które aż w takim stopniu definiowałoby jego teraźniejszość. Jednym z takich państw jest Wielka Brytania, dla którego bitwa pod Hastings w 1066 roku ma bezpośrednie przełożenie zarówno na stosunki ekonomiczne, system polityczny, jak i również (i o tym będziemy mówić) język.
Do napisania tego tekstu skłoniła mnie ciekawa obserwacja. Wiele osób zaczynających naukę języka francuskiego, a które mają znajomość języka angielskiego z wcześniejszych etapów edukacji, zwraca uwagę na bardzo wyraźne podobieństwa leksykalne pomiędzy oboma językami. Niektórzy myślą nawet, że to francuski czerpie swoje słownictwo z języka angielskiego. Jak mawia klasyk: nic bardziej mylnego. Oczywiście anglicyzmy we współczesnym języku francuskim istnieją i mają się dobrze, ale większość podobieństw, które rozpoznajemy ucząc się francuskiego to zapożyczenia angielskie z języka francuskiego. Jak to się jednak stało, że języki z zupełnie odmiennych grup językowych tak wzajemnie na siebie oddziałują?
Bitwa pod Hastings miała miejsce 14 października 1066 roku w pobliżu miasta Hastings w południowej Anglii. Stoczyli ją wojownicy normańscy pod wodzą Wilhelma Zdobywcy oraz Anglosasi dowodzeni przez króla Harolda II. Wilhelm, książę Normandii, rościł sobie prawo do angielskiego tronu po śmierci Edwarda Wyznawcy, podczas gdy Harold bronił korony jako legalny następca. Bitwa zakończyła się zwycięstwem Normanów, śmiercią Harolda i rozpoczęciem normańskiej okupacji Anglii. Reperkusje tej bitwy widoczne są po dziś dzień. Jeśli któryś z czytelników jest zainteresowany jej wpływem nie tylko na współczesny język angielski to polecam krótki tekst autorstwa Paula Kingsnortha opublikowany w Guardianie pt. „High house prices? Inequality? I blame the Normans” (pl. Wysokie ceny nieruchomości? Nierówności? Winię za to Normanów).
Po zwycięstwie Normanów w Anglii władzę polityczną, sądowniczą i administracyjną przejęła francuskojęzyczna elita. Dwór królewski, urzędy i sądy funkcjonowały w języku francuskim (anglo-normańskim), podczas gdy angielski pozostał językiem ludu. Dowody? Bardzo wiele słów angielskich związanych z prawem, administracją i wojskiem (czyli dawnymi prerogatywami króla i dworu) pochodzi z języka francuskiego. Przykłady: court, judge, government, army albo art. W rezultacie angielski wzbogacił się również o charakterystyczne dla tego języka podwójne leksykalne pary: jedno słowo rodzimie anglosaskie, używane w mowie potocznej, i jego francuskie odpowiedniki o tonie oficjalnym lub eleganckim, np. ask – inquire, kingly – royal, freedom – liberty. Różne badania lingwistyczne estymują podobieństwo leksykalne pomiędzy oboma językami na od 30% do 60%. Obie te wartości są duże biorąc pod uwagę, że są to języki z odmiennych grup. Angielski jest językiem germańskim, a francuski romańskim.
Wpływy francuskie na dworze królewskim zaczęły kończyć się wraz z zakończeniem Wojny stuletniej. Mało kto pamięta, że dla ówcześnie żyjących ludzi nie była to wojna między narodami angielskim i francuskim o dominację w tej części Europy, lecz konflikt lenny pomiędzy dwoma spokrewnionymi ze sobą rodami francuskimi. Koniec wojny ukonstytuował podział terytoriów, a wraz z nim wyniósł na tron nową dynastię, dynastię Tudorów, która patrzyła na Francję i swoje miejsce w Europie w odrębny sposób.
Dominik Sucharzewski