ul. Dąbrowszczaków 39, I p.
10-542 Olsztyn (mapa)

Na naszym blogu ruszamy z nowym cyklem, w którym opowiadać będziemy o historii, zwyczajach i kulturze frankofońskiej Kanady. W odcinku pierwszym – opowieść o fundamentalnym znaczeniu, jakie miały bobry (a właściwie: ich futra) w rozwoju francuskiego osadnictwa w Ameryce Północnej, a co za tym idzie – w powstaniu Montrealu i całej dzisiejszej prowincji Quebec.
Współczesnemu Europejczykowi Kanada kojarzy się głównie z syropem klonowym i grą w hokeja. Nie zawsze jednak tak było. W XVII i XVIII wieku kraj ten znany był przede wszystkim jako źródło bobrzego futra – surowca pożądanego, cennego i absolutnie niezbędnego.
Futro warte imperium
W Europie trwała tzw. mała epoka lodowcowa – zimy były długie i srogie, a produkcja odzieży odbywała się głównie w niewielkich manufakturach. W świecie przedindustrialnym nie było nic bardziej praktycznego i luksusowego niż bobrze futro: ciepłe, trwałe i doskonałe do wyrobu filcu, z którego szyto min. modne kapelusze.
Skutki? W Europie Zachodniej bobry niemal wyginęły – do dziś np. we Włoszech żyje ich tylko około 60 sztuk. Surowca zaczęto więc szukać gdzie się da: na ziemiach Rzeczypospolitej, w syberyjskiej tajdze, a w końcu – za oceanem. Tak właśnie bobry stały się, zupełnie nieświadomie, czynnikiem państwotwórczym współczesnej Kanady.
Francuzi nad Świętym Wawrzyńcem
Początkowe osadnictwo francuskie koncentrowało się w dolinie rzeki Świętego Wawrzyńca. Można nią było łatwo spływać w głąb kontynentu – gdzie wiatry były łagodniejsze, a warunki obronne lepsze niż w portach nad oceanem.
Osadnicy szybko dostrzegli, że rzeki i jeziora tych ziem są pełne bobrów, jakich nie widziano w Europie od dziesięcioleci. Uznano ten obszar za doskonałe miejsce dla kolonizacji i handlu. Aby wesprzeć pionierskie wysiłki, kardynał Richelieu, na polecenie króla Ludwika XIII, powołał w 1627 roku Kompanię Stu Wspólników (fr. La Compagnie des Cent-Associés). Jej oficjalna nazwa brzmiała Kompania Nowej Francji (fr. La Compagnie de la Nouvelle-France). To właśnie pod tą nazwą Francuzi zaczęli identyfikować te ziemie.

Coureurs des bois – bobrzy akwizytorzy
Kluczowe znaczenie miała tu współpraca z rdzenną ludnością. Francuzi, w przeciwieństwie do Brytyjczyków czy Hiszpanów, nie budowali potęgi na podboju, lecz na handlu. W relacjach z plemionami opierali się na systemie wymiany, który uznawany jest przez współczesnych historyków za względnie uczciwy.
Rdzenne społeczności miały wielowiekowe doświadczenie w polowaniu na bobry, choć nigdy wcześniej na taką skalę. Wiele plemion zaczęło specjalizować się wyłącznie w tej dziedzinie. Nowa Francja zamieniła się w jedno wielkie przedsiębiorstwo futrzarskie: miasta były faktoriami, drogi – rzekami, a walutą – futro.
Wykształciła się też unikalna postać handlarza – coureur des bois, czyli dosłownie „gońca leśnego”. Nie byli to zwykli kupcy. Byli traperami, odkrywcami, tłumaczami i pośrednikami kulturowymi w jednej osobie.
Francuzi nie tylko siedzieli w faktorii i liczyli skóry. Futro trzeba było zdobyć – dotrzeć do rdzennych społeczności, wynegocjować wymianę, przetransportować towar przez setki kilometrów dzikich lasów i jezior. Coureurs des bois żyli wśród Indian, poznawali ich języki, obyczaje, a często także wchodzili z nimi w związki małżeńskie.
To właśnie oni jako pierwsi Europejczycy zobaczyli Wielkie Jeziora, Góry Skaliste i równiny Manitoby – wszystko to w pogoni za bobrem.
Montreal – bobrze miasto
W 1642 roku Paul de Chomedey de Maisonneuve założył osadę Ville-Marie – dziś znaną jako Montreal. Jej położenie, u zbiegu szlaków wodnych, czyniło z niej idealny punkt handlowy. W krótkim czasie Montreal stał się centrum futrzanego imperium: magazynem, portem przeładunkowym i punktem kontaktowym z interiorem. Bez bobrów nie byłoby tego największego frankofońskiego miasta po drugiej stronie Atlantyku.
Bóbr zarzewiem konfliktu
Oczywiście Francuzi nie byli jedynymi, którzy chcieli zarobić na gryzoniach. W 1670 roku Anglicy założyli Kompanię Zatoki Hudsona (ang. Hudson’s Bay Company) – korporację z królewską kartą i ogromnymi ambicjami. Zamiast korzystać z rzek, jak Francuzi, Anglicy użyli Zatoki Hudsona jako bazy wypadowej w głąb kontynentu. Wraz z tym wydarzeniem rozpoczęła się długa rywalizacja francusko-angielska o futra, ziemie i wpływy – temat, do którego niewątpliwie wrócimy w kolejnych odcinkach.
Dziedzictwo bobrów
Kiedy w XIX wieku Kanada budowała swoją tożsamość narodową, bóbr nie został zapomniany. Stał się symbolem ciężkiej pracy, zaradności i pomysłowości – cech uznawanych za typowo kanadyjskie.
Dziś widnieje na monecie 5-centowej, w herbie Kanady, nazwach wielu orderów i instytucji. W 1975 roku bóbr został oficjalnie ogłoszony narodowym zwierzęciem Kanady. Całkiem niezła kariera jak na gryzonia, którego przez wieki bardziej ceniono martwego niż żywego.

Początki frankofońskiej Kanady to klasyczna opowieść z Nowego Świata: o ekspansji ekonomicznej, odwadze, harcie ducha i spotkaniu kultur. W czasach, gdy Europa marzyła o eleganckim kapeluszu, Nowa Francja budowała swoją przyszłość na futrze bobra.
Dominik Sucharzewski