Kategoria: Centrum Polsko-FrancuskieFrancjaGastronomiaHistoriaKulturaLiteraturaModaNauka językaPorady 23 lipca 2025

Na naszym blogu ruszamy z nowym cyklem, w którym opowiadać będziemy o historii, zwyczajach i kulturze frankofońskiej Kanady. W odcinku pierwszym – opowieść o fundamentalnym znaczeniu, jakie miały bobry (a właściwie: ich futra) w rozwoju francuskiego osadnictwa w Ameryce Północnej, a co za tym idzie – w powstaniu Montrealu i całej dzisiejszej prowincji Quebec.

Współczesnemu Europejczykowi Kanada kojarzy się głównie z syropem klonowym i grą w hokeja. Nie zawsze jednak tak było. W XVII i XVIII wieku kraj ten znany był przede wszystkim jako źródło bobrzego futra – surowca pożądanego, cennego i absolutnie niezbędnego.

Futro warte imperium

W Europie trwała tzw. mała epoka lodowcowa – zimy były długie i srogie, a produkcja odzieży odbywała się głównie w niewielkich manufakturach. W świecie przedindustrialnym nie było nic bardziej praktycznego i luksusowego niż bobrze futro: ciepłe, trwałe i doskonałe do wyrobu filcu, z którego szyto min. modne kapelusze.

Skutki? W Europie Zachodniej bobry niemal wyginęły – do dziś np. we Włoszech żyje ich tylko około 60 sztuk. Surowca zaczęto więc szukać gdzie się da: na ziemiach Rzeczypospolitej, w syberyjskiej tajdze, a w końcu – za oceanem. Tak właśnie bobry stały się, zupełnie nieświadomie, czynnikiem państwotwórczym współczesnej Kanady.

Francuzi nad Świętym Wawrzyńcem

Początkowe osadnictwo francuskie koncentrowało się w dolinie rzeki Świętego Wawrzyńca. Można nią było łatwo spływać w głąb kontynentu – gdzie wiatry były łagodniejsze, a warunki obronne lepsze niż w portach nad oceanem.

Osadnicy szybko dostrzegli, że rzeki i jeziora tych ziem są pełne bobrów, jakich nie widziano w Europie od dziesięcioleci. Uznano ten obszar za doskonałe miejsce dla kolonizacji i handlu. Aby wesprzeć pionierskie wysiłki, kardynał Richelieu, na polecenie króla Ludwika XIII, powołał w 1627 roku Kompanię Stu Wspólników (fr. La Compagnie des Cent-Associés). Jej oficjalna nazwa brzmiała Kompania Nowej Francji (fr. La Compagnie de la Nouvelle-France). To właśnie pod tą nazwą Francuzi zaczęli identyfikować te ziemie.

fot. wododział rzeki Świętego Wawrzyńca i Wielkich Jezior

Coureurs des bois – bobrzy akwizytorzy

Kluczowe znaczenie miała tu współpraca z rdzenną ludnością. Francuzi, w przeciwieństwie do Brytyjczyków czy Hiszpanów, nie budowali potęgi na podboju, lecz na handlu. W relacjach z plemionami opierali się na systemie wymiany, który uznawany jest przez współczesnych historyków za względnie uczciwy.

Rdzenne społeczności miały wielowiekowe doświadczenie w polowaniu na bobry, choć nigdy wcześniej na taką skalę. Wiele plemion zaczęło specjalizować się wyłącznie w tej dziedzinie. Nowa Francja zamieniła się w jedno wielkie przedsiębiorstwo futrzarskie: miasta były faktoriami, drogi – rzekami, a walutą – futro.

Wykształciła się też unikalna postać handlarza – coureur des bois, czyli dosłownie „gońca leśnego”. Nie byli to zwykli kupcy. Byli traperami, odkrywcami, tłumaczami i pośrednikami kulturowymi w jednej osobie.

Francuzi nie tylko siedzieli w faktorii i liczyli skóry. Futro trzeba było zdobyć – dotrzeć do rdzennych społeczności, wynegocjować wymianę, przetransportować towar przez setki kilometrów dzikich lasów i jezior. Coureurs des bois żyli wśród Indian, poznawali ich języki, obyczaje, a często także wchodzili z nimi w związki małżeńskie.

To właśnie oni jako pierwsi Europejczycy zobaczyli Wielkie Jeziora, Góry Skaliste i równiny Manitoby – wszystko to w pogoni za bobrem.

Montreal – bobrze miasto

W 1642 roku Paul de Chomedey de Maisonneuve założył osadę Ville-Marie – dziś znaną jako Montreal. Jej położenie, u zbiegu szlaków wodnych, czyniło z niej idealny punkt handlowy. W krótkim czasie Montreal stał się centrum futrzanego imperium: magazynem, portem przeładunkowym i punktem kontaktowym z interiorem. Bez bobrów nie byłoby tego największego frankofońskiego miasta po drugiej stronie Atlantyku.

Bóbr zarzewiem konfliktu

Oczywiście Francuzi nie byli jedynymi, którzy chcieli zarobić na gryzoniach. W 1670 roku Anglicy założyli Kompanię Zatoki Hudsona (ang. Hudson’s Bay Company) – korporację z królewską kartą i ogromnymi ambicjami. Zamiast korzystać z rzek, jak Francuzi, Anglicy użyli Zatoki Hudsona jako bazy wypadowej w głąb kontynentu. Wraz z tym wydarzeniem rozpoczęła się długa rywalizacja francusko-angielska o futra, ziemie i wpływy – temat, do którego niewątpliwie wrócimy w kolejnych odcinkach.

Dziedzictwo bobrów

Kiedy w XIX wieku Kanada budowała swoją tożsamość narodową, bóbr nie został zapomniany. Stał się symbolem ciężkiej pracy, zaradności i pomysłowości – cech uznawanych za typowo kanadyjskie.

Dziś widnieje na monecie 5-centowej, w herbie Kanady, nazwach wielu orderów i instytucji. W 1975 roku bóbr został oficjalnie ogłoszony narodowym zwierzęciem Kanady. Całkiem niezła kariera jak na gryzonia, którego przez wieki bardziej ceniono martwego niż żywego.

fot. rewers kanadyjskiej pięciocentówki

Początki frankofońskiej Kanady to klasyczna opowieść z Nowego Świata: o ekspansji ekonomicznej, odwadze, harcie ducha i spotkaniu kultur. W czasach, gdy Europa marzyła o eleganckim kapeluszu, Nowa Francja budowała swoją przyszłość na futrze bobra.

Dominik Sucharzewski